Linie elektroenergetyczne najwyższych napięć to jeden z najważniejszych elementów infrastruktury w Polsce. Służą do przesyłu energii na duże odległości i mają kluczowe znaczenie dla funkcjonowania całego kraju. Choć na co dzień mijamy je bez większej uwagi, z perspektywy ratownictwa są to obiekty bardzo wymagające. Wysokość, skomplikowana konstrukcja oraz obecność przewodów sprawiają, że działania ratownicze w takim środowisku należą do jednych z trudniejszych. Słupy linii najwyższego napięcia 400 kV mają zazwyczaj od 50 do ponad 70 metrów wysokości, przy czym rekordowe konstrukcje mogą sięgać niemal 140 metrów.
Podczas tych ćwiczeń skupiliśmy się wyłącznie na aspekcie ratownictwa wysokościowego. Trening odbywał się na obiekcie pozbawionym energii elektrycznej, dzięki czemu mogliśmy bezpiecznie przepracować techniki poruszania się i ewakuacji. Zagadnienia związane z pracą w pobliżu napięcia nie były tym razem poruszane – planujemy je jako osobny etap szkolenia na rzeczywistej infrastrukturze w przyszłości.
Naszym celem było przede wszystkim podniesienie bezpieczeństwa ratowników oraz wypracowanie skutecznych metod działania na tego typu obiektach.
Pierwszego dnia skupiliśmy się na podstawach poruszania się po konstrukcjach stalowych słupów energetycznych. Ćwiczyliśmy wejścia z dolną asekuracją w różnych wariantach oraz przemieszczanie się z wykorzystaniem haków typu MGO o różnym prześwicie. Był to etap budowania pewności poruszania się i pracy w ekspozycji.
Następnie przeszliśmy do pierwszego scenariusza ratowniczego – ewakuacji ratownika, który zasłabł podczas wejścia na wysokość. Do działania wykorzystaliśmy tyrolkę samonapinającą, prowadząc ewakuację z różnych części konstrukcji – zarówno z kolumny, jak i wysięgników.
Drugiego dnia ćwiczenia nabrały bardziej scenariuszowego charakteru. Pierwszym zadaniem była ewakuacja paralotniarza, który zawisł na wysięgniku słupa. Wymagało to przygotowania stanowisk, zabezpieczenia pozoranta oraz zaplanowania bezpiecznej drogi ewakuacji. Również tutaj najskuteczniejszym rozwiązaniem okazało się zastosowanie tyrolki samonapinającej.
Kolejnym, znacznie trudniejszym scenariuszem była sytuacja zawisu paralotni na przewodach. Dostęp do poszkodowanego był bardziej skomplikowany – wymagał wejścia na słup, przejścia przez wysięgnik, a następnie zjazdu technikami linowymi na przewody. Dalej, wykorzystując techniki znane z ewakuacji z kolejek linowych, dotarliśmy do poszkodowanego. Ratownik jako pierwszy zjechał do pozoranta, zabezpieczył go przed dalszym upadkiem, a następnie przeprowadzono jego ewakuację.
Podczas ćwiczeń towarzyszył nam Marcin Grelak – instruktor firmy Enprom, który podzielił się swoim doświadczeniem i wiedzą dotyczącą poruszania się po konstrukcjach oraz przewodach, a także zaprezentował nowoczesne rozwiązania z zakresu asekuracji. Dziękujemy za cenne wskazówki i wsparcie merytoryczne.
Na koniec chcemy serdecznie podziękować firmie Enprom za wsparcie naszej grupy oraz udostępnienie obiektu szkoleniowego. Szczególne podziękowania kierujemy do Szymona Wrony za pomoc w organizacji tych ćwiczeń.






























